Jak co roku , kiedy nadchodzi ostatni miesiąc roku –
rozpoczynamy nasze przygotowania do świąt. Grudniowa gorączka zakupów , często
przesłania to co w świętach dla Polaków jest najważniejsze – tradycja i
pojednanie. Symboliczne przełamanie się opłatkiem z przez nas kochanymi osobami
, spróbowanie wspaniałości jakie przygotowała nasza mama bądź babcia,
oczekiwanie pierwszej gwiazdki – choć tutaj wykazują się raczej Ci najmłodsi
członkowie rodziny. Mimo upływu lat , zmiany mentalności , a często naszego
życia – Polacy nadal kochają się w tradycji jaką jest oczekiwanie na Wiglię
Bożego Narodzenia.
Kiedy myślę o typowej Polskiej Wigilii – przed oczami mam
choinkę przybraną w najpiękniejsze bombki , białe zaspy śniegu za oknami ,
migoczące świąteczne światełka i zapach pierogów z babcinej kuchni. Polacy
kochają święta, to chyba pewne. A jak Belgowie odnoszą się do świąt?
Belgowie , jak to Belgowie – na wszystko mają czas lub
zaplanowane dwa miesiące wcześniej. Być może dlatego ozdoby świąteczne
pojawiają się w sklepach zaraz po Haloween i po Świętach Wszystkich Zmarłych.
Napędzana koniunktura przynosi wielkie zyski. Chociaż nasi Europejscy sąsiedzi
nie przepadają za wydawaniem pieniędzy , na prezenty pieniędzy nie żałują. W
końcu nie ma nic ważniejszego niż rodzina prawda? Szczególnie ta belgijska.
Wniosek numer jeden : Belgowie i Polacy kochają rodzinnne
święta.
Wraz ze świętami można zauważyć jeszcze jedną prawidłowość ,
przerwa świąteczna jest wymarzonym czasem na rozpoczęcie nauki do egzaminów. A
jako , że edukacja zajmuje drugie miejsce w Belgijskim sercu – zaraz po
zjedzeniu kolacji – bynajmniej nie z 12 tradycyjnych dań – warto przysiąść do
nauki i skorzystać z wolnego czasu.
Wniosek numer dwa : Belgowie nie odpoczywają w święta.
Polacy jak najbardziej.
Jeżeli mowa o tradycji , nie ma co ukrywać – jako takiej nie
ma. Oczywiście świąteczne markety wypełnione czekoladami , waflami i wszelakimi
wspaniałościami są pewnego rodzaju tradycją np. ten organizowany w Leuven od 12
grudnia godz. 17 – aczkolwiek sam ukochany św. Mikolaj nie istnieje. Belgisjkie
dzieci od maleńkości nie mają pojęcia kim jest brodaty staruszek w czerwonym
kubraczku ze stadem reniferów.
Wniosek numer trzy: Belgijskie prezenty są od rodziny. Polskie
od mikołaja ( nawet rózga),
Jeżeli nadal skupiamy się na prezentach , warto wspomnieć ,
że Belgowie zaraz po kupieniu prezentów , pakują je w ozdobne torby i wkładają
pod choinkę. Nie wyobrażam sobie jakie katusze muszą przechodzić małe dzieci ,
które tak bardzo pragną tych wspaniałości pod choinką.
Wniosek numer cztery : Belgijskie prezenty czekają do 25
grudnia , Polskie do pierwszej wyczekiwanej gwiazdki.
Podobnie jak w Polskich miastach , miasta i miasteczka w
królestwie Belgii zostają przystrojone światełkami – które Belgowie wręcz
uwielbiają pod wszelaką postacią. Dodatkowo , często dodają temat przewodni
powstających ze światełek figur. W tamtym roku w Leuven podziwiać mogliśmy
choćby zaprzęg św. Mikołaja z czerwononosym Rudolfem. W tym roku odnajdziemy
części garderoby , które znaleźć można w każdej kobiecej szafie, szpilki ,
torebka. Nie przegapmy tego!
Wniosek numer pięć : Belgowie lubią przystrajać w święta
dosłownie wszystko, Polacy skupiają się na choince i jej przystrojeniu.
Wraz z prezentami jakie dostaniemy od naszej belgijskiej
rodziny lub też Polsko-Fińskiego św Mikołaja – nie zapominajmy o celu świąt
jakim jest czas z rodziną , wspólny posiłek czy poobiedni spacer. Podczas świąt
nie ma barier , są tylko magiczne chwile , które warto celebrować z naszymi
ukochanymi
Wniosek numer sześć : Święta to magiczny czas w każdym
zakątku na ziemii J
Moje podobne artykuły znajdziecie na : http://wizytowka.be
Tomorrow will be translation !:)
































